Najważniejsza cecha dobrego szefa

Od kilkunastu lat uczestniczę jako asesor w działaniach Assessment Centre lub Development Centre. To takie metody, które pozwalają, na podstawie różnych symulacji, testów, wywiadów, oszacować poziom kompetencji menedżera lub pracownika. Pisałem o tych metodach więcej np. tutaj

W wielu projektach AC/DC mam dostęp do surowych danych, z którymi mogę się „bawić” i poddawać je różnym analizom statystycznym. Te surowe dane to np. wyniki każdej osoby, w każdej kompetencji, z każdej metody, która składa się na AC/DC.

I co z tych danych ciekawego wynika, jeśli chodzi o kwestie bycia dobrym przełożonym?

Bardzo ciekawe rzeczy. Rzeczy wprost wskazujące, co robić, żeby naprawdę być dobrym szefem.

Firmy doradcze i szkoleniowe grubą kasę zgarniają za uczenie ludzi tego, jak być szanowanym i słuchanym przywódcą. Wychodzi pełno książek w temacie. W kółko powstają nowe teorie zarządzania ludźmi. Powstają po to, żeby można było o nich pisać książki i prowadzić na ten temat szkolenia czy wykłady.

Te teorie często są skomplikowane, wyrafinowane. Próbują „uchwycić” istotę bycia dobrym przywódcą. Często jednak są po prostu efektem zbyt dużej „rozkminy” autorów tychże koncepcji, a za mało opierają się na badaniach empirycznych. Za dużo teorii, a za mało rzeczywistości.

A co wychodzi z badań, z praktyki?

Że wszystko i tak sprowadza się do dwóch rzeczy.

  1. Czy ogarniasz realizację celów?
  2. Czy jesteś miły dla innych ludzi?

Te dwie cechy połączone w jedną nazywają się po prostu ASERTYWNOŚCIĄ. Czyli najważniejsze z punktu widzenia zarządzania innymi jest po prostu bycie asertywnym.

REALIZACJA CELÓW

Jak jesteś szefem to najczęściej sam tych celów zrealizować nie możesz. Musisz innych do tego zmusić. Szefowie robią to w różny sposób. Patrząc na to kryterium, to wszystko jedno, jak właściwie to się odbywa. Niektórzy stosują silną presję („jak tego nie zrobisz, to cię zwolnię”). Inni manipulują. Kolejni stosują atrakcyjny system motywacyjny (szczególnie w zespołach handlowych). Pewna grupa szefów wierzy także, że jeśli się pracowników zostawi w spokoju, to oni sami z siebie zaczną te cele realizować.

W różnych warunkach, różne strategie się sprawdzają. Czasami działa presja, czasami manipulacja, czasami nagroda, a czasami faktycznie tak się dzieje, że dając pracownikom autonomię, oni sami temat ogarniają. Choć raczej jest to sporadyczne – częściej temat olewają idąc za przykładem swojego szefa.

BYCIE MIŁYM

Druga cecha wpływająca na to, czy jesteś dobrym szefem, to stosunek do ludzi. Wychodzi, że nie da się jedynie realizować celów (nieważne jakimi metodami). Trzeba się gimnastykować, jak to robić tak, aby jednocześnie mieć dobre relacje z podwładnymi. Jak się możecie domyślać presja czy manipulacja słabo się sprawdzają w temacie budowania relacji. Lepiej stosować metody mniej siłowe, bardziej oparte na szacunku dla innych i dwustronnej komunikacji (więcej o tym pisałem np. tutaj i tutaj).

Ale to nie takie proste. Trudno opanować nerwy i być dla pracowników miłym, słuchać ich, chwalić, wspierać dobrym słowem, kiedy kejpiaje wiszą nad głową, co nie?

UJEMNA KORELACJA POMIĘDZY REALIZACJĄ CELÓW A BYCIEM MIŁYM

W AC/DC wychodzi, że ogarnianie zarówno realizacji celów, jak i bycia miłym to sprzeczne parametry. Występuje pomiędzy tymi dwiema właściwościami korelacja ujemna. Czyli im lepiej ogarniasz cele, tym najczęściej jesteś niemiły. Im jesteś bardziej miły, tym gorzej realizujesz cele.

Jako szefowie wpadamy w którąś z tych kategorii – albo jesteśmy nastawieni na ludzi, albo na wyniki (nic nowego co?).

Istnieje też trzecia kategoria, równie często występująca – bycie zarówno niemiłym, jak i nierealizowanie celów. Dla takich osób pierwszym krokiem jest pójście albo w stronę egzekwowania celów, albo przynajmniej zbudowania dobrych relacji z innymi.

Czy mamy czwartą kategorię – szefów asertywnych, którzy zarówno egzekwują jak i są OK dla personelu? Czy są osoby twarde dla problemów, a miękkie dla ludzi?

Na szczęście zdarzają się, choć jest ich najmniej 😊

Mniej więcej wychodzi to tak:

Szefowie niemili i na dodatek nie ogarniający celów30%
Szefowie ogarniający cele, ale niemili30%
Szefowie mili, ale nieogarniający celów30%
Szefowie ogarniający cele, jednocześnie budujący dobre relacje z podwładnymi10%

HERSHEY BLANCHARD WIECZNIE ŻYWY

Fajnie jest wymyślać różne koncepcje przywództwa i takie tam. Wychodzi jednak, że stara szkoła dzieląca szefów na tych zorientowanych na zadania oraz na tych zorientowanych na ludzi trzyma się nieźle.

Trudno powiedzieć, czy to dobrze, czy to źle. Na pewno warto mieć to w głowie i sceptycznie podchodzić do wszelkich „nowinek”, które co chwila się pojawiają. Najczęściej nie są one poparte jakimikolwiek badaniami. Dobrze brzmią, ale zwykle na kartkach książki albo na szkoleniach.

Wyjdę na konserwatystę, ale pomimo gwałtownego rozwoju technologii, globalizacji, zmian, idee sprzed 50 lat wciąż są aktualne.

A Ty? Bardziej ogarniasz cele, czy raczej jesteś miły dla innych? 😊