Ile powinien zarabiać nauczyciel?

Ciekawe czasy nastąpiły. Trwa spór nauczycieli z rządem na temat tego, ile nauczyciel powinien zarabiać. Obie strony się zgadzają, że teraz nauczyciel zarabia za mało. Różnice są tylko takie, że rząd uważa, że na duże podwyżki nie ma pieniędzy, a nauczyciele twierdzą, że to się jakoś da zrobić. Nie wiem, czy się da, czy się nie da, bo ministrem finansów nie jestem. Natomiast warto policzyć bez emocji, ile nauczyciel powinien zarabiać.

WARTOŚCIOWANIE STANOWISK PRACY

W cywilizowanych obszarach życia zawodowego (takich jak np. sektor prywatny) do tematu zarobków podchodzi się właśnie na chłodno. Istnieje mianowicie metoda zwana wartościowaniem stanowisk pracy, która pozwala w sposób analityczny stwierdzić, jakie pieniądze jest sens płacić osobie, która piastuje daną posadę.

Na marginesie… Jeśli ktoś się obraził za to, że napisałem, iż cywilizowanym obszarem życia zawodowego jest sektor prywatny (nie wprost sugerując, że tak nie jest w sektorze publicznym), to przepraszam. Nie chciałem nikogo obrażać. Zwróciłbym jedynie uwagę na komplikację systemu wynagradzania nauczycieli. Wydaje mi się, że jest to kompletna dżungla. A dżungla raczej z cywilizacją się nie kojarzy.

Postulowana przez nauczycieli podwyżka niestety tej zapisanej w Karcie Nauczyciela dżungli nie wykarczuje. Po prostu będą więcej zarabiać, ale system jak był nieczytelny, tak dalej pozostanie.

Tyle dygresji…

KLUCZOWE ZAŁOŻENIA WNIOSKOWANIA

Aby jako tako dojść z tym zadaniem do ładu, to trzeba przyjąć pewne założenia. Ja przyjąłem takie, że każdy nauczyciel pracuje 40 godzin tygodniowo. Do tej pory nie ustalono, ile nauczyciel faktycznie pracuje (tu co nieco w temacie, i tu), ale jakiś sensowny wymiar musimy przyjąć. Niech to będzie 40 godzin. Niektórzy nauczyciele pewnie pracują więcej, inni mniej. Ale tego się nie da w rzeczywistości sprawdzić.

Dodatkowo przyjmijmy, że nauczyciele mają 26-dniowy urlop. To też jest założenie, bo nauczyciele mają te urlopy dłuższe. Ale z kolei nie mogą sobie brać urlopu kiedy chcą (np. w październiku, kiedy wycieczki są tańsze), a to wcale nie jest takie fajne, więc w zasadzie ten przywilej wakacji jest dyskusyjny.

WARTOŚCIOWANIE STANOWISKA NAUCZYCIELA

Generalnie wartościowanie to dość skomplikowana rzecz. Są różne metody wartościowania (nie będę w szczegóły wchodził), ale zasadniczo polega to na tym, że się bierze jakieś kryteria i na podstawie tychże kryteriów, albo się stanowiska porównuje, albo się przyznaje stanowiskom punkty, albo jeszcze inne rzeczy się robi (nie czas i miejsce na opisywanie rodzajów wartościowania).

Tych kryteriów może być dużo, albo mało. Mogą mieć równe albo różne wagi. Żeby było prosto, to przyjąłem, że kryteriów będzie osiem i będą one równoważne.

Te kryteria są moim arbitralnym wyborem. Jak ktoś ma inne zdanie, jakie inne czynniki powinny być wzięte pod uwagę, to można pisać w komentarzach, albo założyć własnego bloga i zamieścić tam swoją listę.

Oto co biorę pod uwagę:

  1. Kwalifikacje formalne.
  2. Znajomość języków obcych.
  3. Liczba podwładnych.
  4. Odpowiedzialność za wyniki.
  5. Odpowiedzialność za innych ludzi.
  6. Kontakty z klientami.
  7. Warunki pracy.
  8. Ważność  zawodu.

Aby dojść do tego, ile nauczyciel powinien zarabiać – porównam w każdym kryterium nauczyciela z zawodem, który w danym kryterium wydaje się nauczycielowi najbliższy.

Swoje kalkulacje jestem w stanie udostępnić zarówno stronie rządowej jak i ZNP za darmo. Nie będą musieli się już kłócić, ile nauczyciel powinien zarabiać, gdyż ja to im policzę 🙂

Do dzieła zatem!

1. KWALIFIKACJE FORMALNE

Tu jest sprawa dość prosta. Nauczyciel musi mieć wyższe wykształcenie (nie musi być pełne) oraz przygotowanie pedagogiczne. To drugie jest najczęściej w ramach studiów, więc przyjmijmy, że jedynie wykształcenie gra rolę. Dodatkowo jest takie coś jak awans zawodowy, gdzie niby nauczyciel ma się rozwijać i poszerzać swoją wiedzę oraz umiejętności. Ale w praktyce wygląda to tak, że trzeba dobrze wypełnić dokumentację dotyczącą tego awansu. Rozwijać de facto się nie trzeba, więc to można pominąć.

W jakim zawodzie jest niezbędne wyższe wykształcenie i w zasadzie niewiele więcej? Ot na przykład urzędnika możemy postawić w jednym szeregu pod kątem tego kryterium z nauczycielem.

Skacząc po internecie są różne dane dotyczące tego, ile zarabiają urzędnicy. Biorąc pod uwagę średnią jaka z tych danych wychodzi jest to 3800 zł brutto.

2. ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW OBCYCH

Gdybyśmy brali pod uwagę jedynie kwalifikacje formalne, to nauczyciel powinien zarabiać średnio 3800 zł brutto. Ale to oczywiście nie jest rzetelna miara. Więc dokładamy kolejne kryterium. Niech to będzie znajomość języków obcych.

Znajomość języków obcych to akurat rzecz niepotrzebna nauczycielowi. No chyba, że akurat uczy języka obcego, ale to bym podciągnął pod kwalifikacje formalne, związane z wykształceniem. A tak w ogóle to nauczyciel języka chyba nie musi wcale go dobrze znać. A nawet sobie pomyślałem, czy w ogóle go musi znać. Musi go tylko uczyć, a to jest zupełnie coś innego od posługiwania się nim .

Więc znajomość języków nie jest potrzebna, co akurat działa na niekorzyść wysokości wynagrodzenia. Przyjmijmy, że jak ktoś nie zna języków to wystarczy mu minimalna krajowa, czyli 2250 zł brutto.

3. LICZBA PODWŁADNYCH (LUB POZIOM ZARZĄDZANIA)

I tu się robi problem, bo czy uczniów można traktować jak podwładnych? Ja jestem za tym, aby tak zrobić. Jeśli główne funkcje kierowania to Planowanie, Organizowanie, Motywowanie i Kontrolowanie, to nauczyciel tak właśnie z uczniami musi postępować. Każdy nauczyciel ma tych uczniów mniej lub więcej (w przedszkolu mniej, bo są raczej ci sami, w szkole więcej, bo różni, ale dzieli ich z innymi nauczycielami), ale dajmy na to, że jest tych podwładnych dwudziestka.

I to jest całkiem pokaźna liczba. Przyjmijmy, że gospodarz klasy, albo dyżurny są zastępcami, więc nawet może wchodzić w grę wyższy poziom zarządzania 😊

W tym kryterium nauczyciel jest równy menedżerowi niższego/średniego szczebla. W każdej firmie inaczej się zarabia na tym stanowisku. Ale przyjmuję, że taki menedżer zarabia 7000 zł.

4. ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA WYNIKI

W moim przekonaniu nauczyciel nie odpowiada za wyniki. To znaczy niby odpowiada, bo od niego zależą w pewnym sensie wyniki w nauce, od niego trochę zależą wyniki na egzaminach. Ale formalnie, jak tych wyników nie ma, albo są słabe, to w zasadzie nikt się do niego nie przyczepi. Ani nie zostanie obniżona pensja, ani tym bardziej nikt nauczyciela z pracy nie wyrzuci. Dobry nauczyciel dobrą pracę wykonując zarobi dokładnie tyle samo, co gdyby był kiepski i kiepsko pracował. A słaby nauczyciel, żeby go z pracy wyrzucono, to musiałby chyba dzień w dzień chodzić pijany do pracy, albo dopuścić się jakichś przestępstw, żeby dyrektor miał podstawy do zwolnienia go z pracy.

Zatem to kryterium jest dla nauczycieli bardzo wygodne (bo czy się  stoi, czy się leży, pensja się należy), ale jednocześnie znacznie obniżać powinno ono wynagrodzenie. Im bardziej od twoich wyników zależy wynagrodzenie, tym być ono powinno wyższe (np. tak to zwykle działa w sprzedaży).

Ja bym porównał w tym kryterium zawód nauczyciela do zawodu księdza . Księża też są mocno chronieniu przez instytucję kościelną i nawet jakieś grube przewinienia nie spowodują, że zostaną wyrzuceni z pracy.

A księża w założeniu zarabiają mało. Brat mojej żony, który jest księdzem w zakonie, nawet nic nie zarabia, ponieważ taką ten zakon ma klauzulę. Wszystkie dobra jakie posiada są własnością Kościoła. Czyli w tym kryterium będzie to 0 złotych.

5. ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA INNYCH LUDZI.

Nauczyciel ponosi odpowiedzialność za bandę awanturujących się, rozkrzyczanych, nadpobudliwych, sprytnych ludzi, którzy starają się zrobić wszystko, co tylko jest zakazane, żaby sprawdzić jakie będą tego efekty. Zatem w tym kryterium porównałbym nauczyciela do pilota samolotu przewożącego nitroglicerynę.

Ile piloci zarabiają? Chyba dużo. Internety piszą, że średnio to jakieś 20 000 zł brutto.

6. KONTAKTY Z KLIENTAMI

Przyjmijmy, że klientami są rodzice, którzy płacą podatki, a z tychże podatków opłacana jest pensja nauczyciela. Do tej pory rodzice nie za bardzo wchodzili nauczycielom w paradę, ale czasy się zmieniają i następuje gwałtowny przyrost roszczeniowości tej grupy klienckiej. Jeden rodzic marudzi, że jego dziecko ma za dużo zadane, drugi, wręcz przeciwnie, że należy więcej zadawać, bo jego dziecko nic nie robi. Trzeci chce, żeby pani poświęcała więcej czasu na równania wielomianowe a czwarty, że lepiej na trygonometrię. Piątemu nie podoba się, że pani w porywie desperacji krzyknęła na jego dziecko, a szósty żąda, żeby pani wprowadziła kary cielesne, ponieważ on takie w domu stosuje i ma spokój.

Ja na razie (jako nauczyciel) nie czuję tej roszczeniowości, ale koledzy i koleżanki zwracają na to uwagę.

Czyli tu nauczyciela można porównać do pracownika call-center przyjmującego reklamacje. Pomimo tego, że praca trudna, niewiele na call-center się zarabia. Przyjmijmy, że jest to 2800 zł brutto (a i tak nie wiem, czy nie zawyżyłem).

7. WARUNKI PRACY

Ciężkie. Naprawdę ciężkie.

Hałas, krzyk, a do toalety możesz iść jedynie w trakcie przerwy… Ale nie, jednak nie możesz iść, bo masz dyżur na korytarzu. Musisz tak ze trzy godziny wytrzymać.

Przyjmijmy, że to robota podobna do stania żołnierzy na warcie przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Taki żołnierz też do toalety nie może iść kiedy chce.

Ile ten żołnierz zarabia? W internetach nie piszą, ile zarabia za stanie na warcie przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Ale piszą, że szeregowy z jakimś tam stażem może liczyć na minimum 3200 zł brutto.

8. WAŻNOŚĆ ZAWODU

W tym kryterium mamy do czynienia z paradoksem. Im zawód ważniejszy, związany z zapewnieniem zdrowia, życia, bezpieczeństwa, pomocą innym – tym mniej się zarabia. Przykładami mogą być pielęgniarki, pracownicy pomocy społecznej, osoby zajmujące się opieką nad innymi, strażacy, policjanci, psychoterapeuci (ale ci, którzy pomagają ludziom pokrzywdzonym przez życie, a nie ci co prowadzą sesje dla biznesmenów i celebrytów).

Im zawód mniej ważny, im mniejszy jego wpływ na życie innych ludzi (taki zawód to np. prezes spółki wytwarzającej konewki, prezenter TV czy piłkarz)  – tym więcej zarabia.

Osobiście uważam, że nauczyciel to ważny zawód, bo od niego zależy, patetycznie nieco ujmując temat, przyszłość świata. To, że zawody ważne zarabiają mało, mi się nie podoba wcale. Więc dałbym tu za to kryterium wysoką pensję (niezgodnie z rzeczywistością). Niech to będzie 7000 zł.

PODSUMOWANIE

I teraz należy wyciągnąć średnią z tych kalkulacji i zobaczyć ile to wyjdzie.

(3800 + 2250 + 7000 + 0 + 20000 + 2800 + 3200 + 7000)/8 = około 5750 zł brutto.

Z chłodnych kalkulacji wychodzi, że tyle właśnie powinien zarabiać średnio nauczyciel.

Zgadzacie się? 😊

2 Replies to “Ile powinien zarabiać nauczyciel?”

  1. Analiza na chłodno! Brawo!
    Jednak w trzech miejscach stawiam ? Chodzi o kryterium 2, 3 i 4.
    2. Znajomość języków obcych. Jako nauczyciel historii jeszcze do niedawna myślałam sobie, że nie muszę znać języków (abstrahując od tego jak bardzo są potrzebne historykowi jako naukowcowi). Myślałam tak do momentu, gdy szkoła moja zastanawiała się kto ma pojechać z uczniami na wymianę? Nie zawsze można wysyłać samych językowców. I druga rzecz: jak mam budować u uczniów autorytet nauczyciela czy zwykły szacunek do starszych, jeśli pokażę im ignorancję językową? Języki są obecne we współczesnym świecie, a nauczyciele uczą tego świata.
    Ad. 3 liczba podwładnych
    Podano tu 20 podwładnych. To liczba uczniów w wychowawczej klasie? Bo ja nie mam wychowawstwa, ale uczę ok. 220 uczniów i motywuję ich, kontroluję ich wyniki, organizuję ich pracę… Proszę to odpowiednio zaklasyfikować.
    Ad. 4 odpowiedzialność za wyniki
    To prawda, że trudno stracić posadę nauczyciela, ale na szkoły, które mają słabe wyniki egzaminów, klasyfikacyjne kuratorium nakłada obowiązek napisania i wdrożenia planlu naprawczego, a to są długie godziny pisania pięknobrzmiących formułek i potem udowadniania, że się je zrealizowało. O nie! Nauczyciele nie są bezkarni! Odpowiedzialność za wyniki jest!

    1. Dzięki za komentarz.

      Ad. 2 i 4. Przyjmuję zastrzeżenia. Pisanie dokumentacji to chyba jeszcze gorsza kara niż wyrzucenie z pracy:)
      Ad. 3. Jeśli ktoś jest przedmiotowcem, to pewnie, że uczy o wiele więcej osób niż 20. Ale nigdy wszystkich na raz. Dzieli tych 220 z innymi nauczycielami, a średnio na lekcji ma tę dwudziestkę właśnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *